Dziś po kilku miesiącach przerwy zapukała do nas choroba :(
Moja córcia nawet nie chodząc do przedszkola chorowała ponad 12 razy w roku! tak ! czasem to było dwa razy w miesiącu.
Ostatniej choroby nie zapomnę nigdy ! 40 stopni gorączki, praktycznie nie do zbicia.
Pierwszy antybiotyk, którego nie mogła brać, bo zwracała, zmiana na zastrzyki po których w 3-ciej dobie pojawiła się właśnie gorączka prawie 40 stopni.
Pierwsza moja myśl, zastrzyki nie działają, jeśli dziecko wcześniej nie miało poniesionej temperatury a podczas zastrzyków pojawiła się, oznacza, że coś nie tak!
Rano w niedzielę pojechaliśmy na izbę, oczywiście młoda lekarka, powiedziała, że tak się zdarza, żeby brać dalej te zastrzyki, a ewentualnie następnego dnia (poniedziałek) pojechać do swojego lekarza, po zmianę, bo to jedne z najsilniejszych i najlepszych zastrzyków. (najsilniejsze nie zawsze oznacza trafne i skuteczne)
W nocy dalej tak wysoka gorączka, dziecko nie mogło nic jeść, było słabe..a za chwilę kolejny szok, nawet jeśli przysnęłam, to snem płytkim, dlatego gdy usłyszałam, jak mała dziwnie "postękuje" zerwałam się, widziałam jak drży, sprawdzając temperaturę mało sama zawału nie dostałam 34 stopnie, tyle pokazał termometr, taki spadek temperatury z prawie 40 do 34!
Od razu obudziłam męża, chciałam już dzwonić po karetkę, ale teściowa stwierdziła że pewnie termometr się zepsuł... wcale nie.
Rano pojechaliśmy do lekarza rodzinnego, powiedziałam co i jak i poprosiłam o zmianę na inne, te zadziałały po kilku dniach. Dał jeszcze skierowanie na badania i wzięłam skierowanie do laryngologa, o które sama poprosiłam.
Powiedział, że możliwy był taki spadek temperatury, a tamte zastrzyki pewnie nie działały, czyli było jak myślałam od początku.
Po wyjściu od rodzinnego pojechaliśmy prosto do laryngologa. Pani dr. kazała brać te nowe zastrzyki i zrobiła wymaz, jak się okazało później gronkowiec. Dała skierowanie na badania w kierunku 3-go migdała, który córcia ma mieć usunięty.
Mała dostała szczepionkę doustną, miała ją brać jak wyzdrowieje. Szczepionka nie tania, ale skuteczna.
Córcia nie chorowała od sierpnia 2015 (ostatni antybiotyk i ostatnia dawka szczepionki) do dziś (nie licząc dwóch przeziębień)
To i tak długo, bo było że chorowała co miesiąc, albo i dwa razy w miesiącu.
Ale czy tak powinno być? Czy mimo częstych chorób lekarz sam nie powinien zaproponować badań, wizyt u jakiś specjalistów? Kiedy córci karta wypełniona jest historią na kilku kartkach a4, od góry do dołu! I to w ciągu 3 lat to chyba POWINIEN sam nas gdzieś skierować !!
A gdyby ta lekarka zmieniła nam te zastrzyki na inne, może uniknęlibyśmy tak wielkiego spadku temperatury, może byłoby już odrobinkę lepiej?!
Teraz znów córcia zaczyna chorować, coś ją złapało, ma gorączkę teraz śpi, chcę tylko aby obyło się bez antybiotyku, bo to błędne kolo.
Czy Wasze dzieci też tak chorują? Czy lekarze też tak hurtowo przepisują antybiotyki zamiast szukać przyczyny?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz